FANDOM


Kłoście, a będzie wam dane

autorstwa funnyFranky

Trwała właśnie kolejna lekcja z profesorem Kłosem. Czego uczył profesor Kłos, nikt w klasie do końca nie wiedział. Chyba nawet sam pan Kłos.

- Tak właśnie zakończyła się bitwa pod MontePyrino - podsumował swój półgodzinny wygład, który zaczął słowami: "Dziś porozmawiamy o Marchewiczu".

W każdym razie na planie zapisano ją jako fizyka.

- Psst. Pssssssyt. Pssssssssssyt Rzodkiewka - usłyszałam bardzo syczące nawoływanie z prawej strony.

Odwróciłam się ku Robertowi ścierając z policzka kropelki jego śliny.

- Co chcesz Robert? - zapytałam przez zaciśnięte zęby.

- Pożyczysz mi notatki z lekcji? Chciałbym je przepisać na wolnej.

- Trzymaj - podałam Bananowi swój zeszyt z fizyki, po czym wróciłam do gapienia się w ścianę.

Po chwili jednak znów usłyszałam syczące nawoływanie Banana.

- Psssyt. Pssssyt. Pssssssyt Rzodkiewka.

- Co tym razem Robercie?

- Pożyczysz mi długopis? Nie mam czym przepisać notatek na wolnej.

- Proszę Robercie - odparłam z westchnieniem, wręczając Bananowi długopis.

Dzwonek zadzwonił kilka sekund później. W samą porę bo mój kolega, znów był gotów na mnie syknąć. Podniosłam się prędko z krzesła i jako pierwsza wyszłam z sali. Skierowałam się ku bibliotece, gdzie zamierzałam spędzić najbliższą godzinę. Miss Pora, z którą mieliśmy mieć teraz zajęcia była niedysponowana, więc podczas tej godziny kazano nam "coś z sobą zrobić".

Oczywiście znaczna większość, w tym i Daria, wybrali wypad na miasto. Ja i Robert, zaliczaliśmy się do nielicznych, którzy postanowili zostać w szkole.

Usiadłam w ławce i otworzyłam książkę, którą już od jakiegoś czasu starałam się przeczytać. Gdy tylko rozpoczęłam czytanie pierwszego akapitu, przysiadł się do mnie Ogórek.

- Co jest Rzodkiewusiu? - zwrócił się do mnie z szerokim uśmiechem na twarzy.

- Nie mów tak na mnie - oznajmiłam nie odrywając wzroku od książki i uparcie czytając dalej. - Gruszka poszła z Jabłkiem na zakupy.

- A dlaczego uważasz, że przyszedłem do Gruszki? Może chcę pogadać z tobą?

- Wątpię.

- Musisz być taka niemiła? Swoją drogą, myślałem że nasz Emo unika światła dziennego.

- Znów mylisz Emo z Gotami, albo Wampirami.

- To nie to samo?

- Nie.